WYBIERAJ: RZECZPOSPOLITA BUZKA CZY TUSKA

Porażka komunikacyjna OFE. Tak beznadziejnego systemu działań w sytuacji kryzysowej, jaką miały i mają Otwarte Fundusze Emerytalne – przy ich bogactwie finansowym – nie zna chyba historia branży PR.

 

Wejście podatników w meritum sporu rząd-fundusze praktycznie nie jest możliwe, ponieważ rozpoznane są niemal wyłącznie poglądy jednej strony. Rząd rozgrywa OFE jak chce i kiedy chce. Największą porażkę ponoszą odbiorcy komunikacji, którym przestawia się o 180 stopni wajchę decyzji obejmujących emerytalną przyszłość i wprowadza informacyjny kociokwik. Mam być w tym OFE czy mam wyjść? Mam ponownie uwierzyć w ZUS? Kto mnie oskubie mocniej? Kto mnie bardziej okradał - ZUS przed 1999 rokiem czy OFE po roku 2000?

Państwo kombinuje z pieniędzmi podatników, raz namawiając do zasilania OFE, a później obrzydzając (zbudowany rękami niemal tych samych polityków) system emerytalny i apiać pchając nas do ZUS.

Kto ma rację w tym sporze? Bezapelacyjnie rząd – piszę to z sarkazmem, ponieważ po drugiej stronie stoją jedynie rozproszone argumenty publicystów i kilkorga profesorów, z Leszkiem Balcerowiczem na czele. Nie znam racji OFE. Nie mam pojęcia, jakie stanowisko w sprawie zarządzania moimi pieniędzmi ma fundusz emerytalny, któremu od lat przekazuję swoje składki. Nie wiem jak odniesie się do tej sytuacji, nie znam żadnej symulacji, która dotyczyłaby bezpośrednio mojego konta ani też nie znam jakiejkolwiek merytorycznej opinii mojego funduszu i stowarzyszenia utworzonego z jego udziałem.

W internetowym serwisie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych pojawił się komunikat o tym, że rządowy raport otwiera „nowy etap dyskusji”. Ona, dyskusja – czytamy w stanowisku IGTE – „jeśli będzie spokojna, da nam nadzieję i poczucie bezpieczeństwa, a jeśli nie – zwiększy niepewność i niepokój”.

Niesamowicie odkrywcze.

Otóż ja mam wrażenie, że niepewność i niepokój trwają już od dobrych trzech lat, gdy pojawiły się zapowiedzi rychłej decyzji rządu w sprawie zmniejszenia wysokości składek kierowanych do OFE. Przez ten czas na stronie Izby pojawiło się ponad 40 różnych komunikatów, średnio licząc: jeden komunikat w miesiącu. Tematy? Zawirowania personalne wewnątrz IGTE, nowi członkowie Izby, nekrolog, zapowiedzi konferencji międzynarodowych oraz „Cypr a sprawa polska”. I tylko kilka rachitycznych polemik.

Ani Izba, ani pojedyncze fundusze nie prowadzą żadnej polityki komunikacyjnej. Zarabiają te ciężkie miliardy złotych, o których z tak soczystą precyzją mówili wczoraj ministrowie Kosiniak i Rostowski, i nie potrafią zrobić z nich użytku dla obrony własnego stanowiska. Nie równoważą argumentów rządu własnymi argumentami. Nie tworzą własnej opowieści, nie podrzucają Polakom – składającym się na ich wielkość – żadnych wartościowych informacji. Do licha, są nam to winne, choćby dlatego, że  składamy się na pensje ich zarządów, speców od PR i dyrektorów prasowych!

Ciągle więc nie rozumiem, dlaczego nakłaniany przez to samo państwo mam z własnymi pieniędzmi biegać co kilkanaście lat od kasy do kasy? Państwo Buzka namówiło mnie na przeniesienie oszczędności do OFE, państwo Tuska namawia mnie do powrotu w ramiona ZUS – za każdym razem dając mi przywilej obywatelskiej wolności, pod warunkiem wyboru wariantu jedynego z możliwych… Zero stabilizacji.

A jeśli już nie chcę być ani tu, ani tu, bo straciłem zaufanie do polityków, którzy na moich składkach kładą swoją ciężką łapę – raz lewą, raz prawą?