JACEK PRZEŚLUGA

strict warning: Declaration of views_plugin_style_default::options() should be compatible with views_object::options() in /home/klient.dhosting.pl/przesluga/przesluga.pl/sites/all/modules/views/plugins/views_plugin_style_default.inc on line 0.
Podstawową jest komunikacja, wykorzystanie narzędzi marketingowych i PR w budowaniu wartości marki i firmy. To gigantyczna, słabo lub źle wykorzystywana przestrzeń biznesu. Wiele polskich firm, marek i postaci nie potrafi rozmawiać z rynkiem, nie czuje potrzeb konsumenckich, nie wie jakim językiem przedstawiać własną odrębność, budować reputację.  
Jacek Prześluga, politolog, dziennikarz, menedżer, magik główny we własnej firmie – działalność na swój rachunek prowadzę od 1991 roku, z małymi przerwami na pracę w zarządach PKP Intercity i PKP SA. W 2006 roku miesięcznik Forbes uznał mnie za jednego z 10 najlepszych menedżerów zarządzających spółkami Skarbu Państwa.  
Przez kilkanaście lat byłem dziennikarzem... i... albo się nim jest naprawdę, albo tylko bywa... więc ja... chyba nadal jestem, choć piszę wyłącznie do szuflady.  
Bawił mnie i innych przez ponad dekadę. Stał się jedną z najbardziej popularnych książek lat 90.; sprzedany w ponad 2 milionach egzemplarzy był dla młodego pokolenia najlepszym przyjacielem, powiernikiem, rozrywką.  
Napisałem książkę „Gudzowaty”. O Aleksandrze Gudzowatym. Nigdy nie sądziłem, że napiszę o nim książkę, że pojawię się w jego życiu – on mnie w ogóle nie interesował! Ale wkurzył mnie, zbulwersował, publikując nagrania prywatnych rozmów z Oleksym.  
Wybrane felietony publikowane w miesięczniku Rynek Kolejowy. Pisałem je przez niemal dwa lata (2010-2011), pracując jako członek zarządu PKP SA odpowiedzialny za rewitalizację dworców kolejowych - stąd tak wiele jest w nich odniesień do sytuacji na polskich dworcach, stąd tak dużo w nich o kolei.   
Kilka razy byłem duchem. Wierzcie mi, to bardzo trudna sztuka: być ghostwriterem. Wcielić się w cudzą postać, przejąć jej język, sposób myślenia i komunikowania, budowę zdań, zasady argumentacji.   
Teksty pisane dla siebie (ale wtedy byłem młody i mi się chciało)… Dziś ich publikacja wydaje mi się lekko kabotyńska, ale któż z nas nie bywa czasami kabotynem...?