ANTYPRESS. BLOG NA CZAS KRYZYSU

ANTYPRESS. BLOG NA CZAS KRYZYSU

Jak radzić sobie w sytuacji kryzysowej? Czy warto uprzedzić medialny atak? Ile może dać uruchomienie w porę mocnego bloga? Marka na czas sytuacji kryzysowej. Marka w proteście przeciwko nierzetelności mediów. Poznaj krótką historię Antypress.

 

Sytuacja kryzysowa dopadła także mnie: po publikacjach jednego z dzienników w maju 2009 roku. Nie komentuję ich dzisiaj, nie wracam do nich, było-minęło, czas pokazał wszystkie racje. 

Blog Antypress umieszczony na portalu Onet.pl uruchomiłem w przededniu spodziewanej krytycznej  publikacji i kontynuowałem jego prowadzenie przez niemal rok – po rozpoczęciu pracy w spółce PKP SA, jako członek zarządu od rewitalizacji dworców kolejowych, nie miałem czasu na intensywne zajmowanie się wypadkami medialnymi podobnymi do moich.

Ale idea stworzenia firmy, która bierze w obronę ludzi ewidentnie skrzywdzonych przez media, świtała mi już od kilku lat. Polskie media i dziennikarze są de facto bezkarni. Rzecz nie w tym, by wzmacniać przeciwko nim przepisy prawa, używać artykułu 212 kk, to nie o to chodzi.

"Zabity" przez gazetę człowiek nie wie jak się bronić. Nie zna swoich praw. Nie potrafi napisać sprostowania. Nie umie wypunktować argumentów. Nie wie jakie są jego szanse w starciu z dziennikarzami. Nie zna mechanizmów rządzących współczesnymi mediami. Nie potrafi się odgryźć, polemizować, bić o swoje racje.

Co robi? Rezygnuje z walki, dając nierzetelnym dziennikarzom i wydawcom powód do dumy i satysfakcji. Osiągnęli sukces, bo dokopali. Czasem nie widzą tragedii, które kryją się za ich publikacjami, nie dostrzegają problemów, z którymi musi walczyć ktoś, kogo opisali. Jeśli prawdziwie, super. A jeśli nie?

Antypress jest potrzebny. Potrzebny jest - poza adwokaturą - podmiot wspomagający ludzi niesłusznie poturbowanych przez media. Potrzebne są i "press", i "anty-press". Jedni mają za sobą wielkie machiny wydawnicze, drudzy - dobrze, jeśli stać ich na dobrego adwokata.

Mój Antypress powstał w geście protestu przeciwko nierzetelności. Spełnił swoją rolę, z kryzysu w tamtym czasie wyszedłem obronną ręką - publiczność poznała także moją, napisaną dziennikarskim językiem, wersję wydarzeń...

W sytuacji kryzysowej uruchomienie i odpowiednie nagłośnienie własnego bloga pozwala na zdecydowanie pełniejsze wytłumaczenie własnych racji, daje dotarcie do czytelników, którzy poznali prawdę tylko z jednej strony. Tak jak w każdej sytuacji, tak i w tej – liczy się tempo reakcji na wydarzenia, język, stylistyka wypowiedzi – najlepiej osobista, przekazane emocje, szczerość komunikacyjna, umiejętność odpowiadania na trudne pytania, zdolność do przyjmowania słów krytyki i argumentowania. Blog lub „szybka” strona internetowa to własna trybuna, własne medium – dlaczego nie skorzystać?